PRZEPOWIEDNIE MARYI O LOSACH POLSKI • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 13216438738 PRZEPOWIEDNIE MARYI O LOSACH POLSKI • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 14225273342 Przepowiednie Maryi o losach Polski • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 14548390799 Informacje o PRZEPOWIEDNIE MARYI O LOSACH POLSKI - 11638869037 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2022-02-07 - cena 26,18 zł Aby szerzej zapoznać się z postacią tej osoby, której Matka Boża przepowiedziała mające wkrótce nastąpić objawienia na Siekierkach polecam książkę Ewy Storożyńskiej i o. Józefa Marii Bartnika SJ w książce „Przepowiednie Maryi o losach Polski Historia nieznanych objawień”. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Opis: Nieznane objawienia Matki Bożej na warszawskich Siekierkach dotyczące współczesnych losów Polski!Rok 1943. Matka Boża ukazuje się Bronisławie Kuczewskiej, by na piętnaście miesięcy przed wybuchem Powstania Warszawskiego wskazać Polakom sposób na uniknięcie tragedii. Słowa Bogurodzicy nie znajdują zrozumienia...Rok 1980. Bogurodzica podejmuje próbę uchronienia Polski od wprowadzenia stanu wojennego. Przekazuje Polakom prośbę związaną z zapowiedzią wielkiego cudu, który ma przynieść wyzwolenie Polski spod jarzma komunizmu i zapobiec wojnie domowej. Jednak prośba Maryi nie zostaje spełniona...Książka przedstawia historie objawień Bronisławy Kuczewskiej - warszawskiej mistyczki i wizjonerki, której ukazywała się Maryja, przynosząc orędzie przestrogi i nadziei dla Polaków. Autorzy prezentują niezwykłe, nadprzyrodzone zjawiska obecne w życiu Bronisławy: świadectwa uzdrowień i nawróceń, dar proroctwa i potężnej modlitwy wstawienniczej oraz nadzwyczajny dar lewitacji. Praktyka poświęcenia się Maryi – oddawania Matce Bożej swej woli, serca, umysłu, całego siebie – znana jest co najmniej od VII w. Jednak dopiero dziesięć wieków później przestała ona być wyrazem jedynie pobożności poszczególnych osób czy wspólnot (zakonów, bractw, parafii i diecezji), a zaczęła być drogą do świętości całych narodów. Podobno pierwszego narodowego poświęcenia dokonał w 1037 r. książę Jarosław Mądry, który przed obrazem Matki Bożej Zwycięskiej znajdującym się w katedrze Bożej Mądrości w Kijowie poświęcił Maryi Ruś Kijowską. Rok później to samo uczynił król węgierski św. Stefan. W 1142 r. Matce Bożej oddała się Portugalia. Niektóre źródła podają, że podobnych aktów dokonały w XII w. Anglia i Francja. Jednak właściwa historia poświęceń rozpoczyna się w 1638 r., kiedy to król Ludwik XIII oddał Maryi panowanie we Francji. Zaraz potem podobnie uczyniła Portugalia (1646 r.). Niebawem ich śladem poszły Austria i Polska, Anglia i Szwajcaria, Bawaria i Hiszpania, Irlandia i Słowenia, Ukraina, księstwo Normandii i inne. Gdy mówimy o oddawaniu się całych narodów w niewolę Matki Najświętszej, nie mówimy tylko o odległej przeszłości, praktyka oddawania narodów pod panowanie Maryi powróciła bowiem w XX w. – na skutek objawień Matki Bożej w Fatimie. Tym razem poszczególne kraje i narody „specyfikowały” swe maryjne zawierzenie: zgodnie z treścią orędzia fatimskiego oddawały się Niepokalanemu Sercu Maryi. Pierwsza dokonała tego w 1931 r. Portugalia. Akt ten powtórzyła – uwaga! – trzykrotnie. Na progu II wojny światowej, dzięki czemu zachowała neutralność, i w 1975 r. – dzięki czemu komunistom nie udało się przejąć władzy w państwie. W 1946 r. za przykładem Portugalii poszła Polska. W 1947 r. uczyniły to również Austria i Węgry, potem w 1954 r. Niemcy, 2 lata później Hiszpania, w 1959 r. Włochy, a w 1960 r. Szwajcaria. Fatimskie wezwanie do poświęcenia Z chwilą, gdy Matka Boża przekazała swe fatimskie orędzie, historia nabiera niezwykłego przyspieszenia. Nie miejsce tu na przytoczenie wszystkich wydarzeń, które zagęszczają się na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat. Odnotujmy najważniejsze. W 1929 r. w objawieniu Matki Bożej Fatimskiej w Tuy Siostra Łucja słyszy z ust Matki Bożej wezwanie: „Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka”. Nie miną dwa lata, a Siostra Łucja skieruje do Episkopatu Portugalii list, w którym zaproponuje niezwykłą interpretację tej prośby. Wizjonerka z Fatimy postulowała dokonanie poświęcenia, którego domaga się Bóg, ale proponowała uczynić to w wymiarze lokalnym. Ile musiało być Bożych mocy w prostych słowach fatimskiej wizjonerki, skoro 13 maja 1931 r. w Fatimie zebrał się cały Episkopat Portugalii, a tłumy, jakie przybyły na uroczystość poświęcenia, były nieprzeliczone. Możemy mówić dalej w ten sam sposób: ile musiało być Bożych mocy w tym akcie poświęcenia, skoro Niebo odpowiedziało niemal natychmiast. Historycy jednym głosem powtarzają, że fakt, iż Portugalia pozostała poza sceną komunistycznej rewolucji hiszpańskiej, był cudem. To, że rzeczywiście był to cud, zostanie potwierdzone w jednym z widzeń udzielonych Siostrze Łucji dziesięć lat później. 18 sierpnia 1940 r. wizjonerka, opisując owoce pierwszego poświęcenia, podkreśliła, że „przyszłaby wojna i komunizm, gdyby nasi biskupi nie zwrócili uwagi na prośby Jezusa i nie modlili się z całego serca o Jego Miłosierdzie i o opiekę Niepokalanego Serca Maryi”. Dwa lata później Siostra Łucja napisała do Papieża Piusa XII niezwykły list. Wynika z niego, że Bóg zaakceptował interpretację prośby przekazanej w objawieniu w Tuy i przywiązał do „lokalnego” poświęcenia wiele łask. Najważniejszy fragment tego listu przytaczamy słowo po słowie: „Pan nasz obiecał roztoczyć specjalną opiekę nad Portugalią w czasie tej wojny ze względu na poświęcenie narodu Niepokalanemu Sercu Maryi przez biskupów portugalskich, jako dowód łask, które będą udzielone innym narodom, jeżeli – jak Portugalia – poświęcą się Jemu”. Odpowiedzią na to zapewnienie było nasze polskie poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi. Ale by do niego doszło, najpierw na listy Siostry Łucji musiał odpowiedzieć sam Ojciec Święty. Zaangażowanie Rzymu 31 października 1942 r. Pius XII po raz pierwszy próbuje wypełnić fatimskie żądanie Matki Bożej i poświęca świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Papież woła: „Poświęcamy się na zawsze Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu, Matko nasza i Królowo świata, aby miłość Twoja i opieka zapewniły zwycięstwo królestwa Bożego oraz by wszystkie narody, pojednane między sobą i z Bogiem, Ciebie błogosławiły i wysławiały”. Podobny akt wypowiada Ojciec Święty Pius XII kilka dni później, 8 grudnia: już nie w przemówieniu radiowym, ale w sercu Kościoła – w rzymskiej Bazylice św. Piotra. Potem, w 1952 r., poświęca Niepokalanemu Sercu Maryi wszystkie ludy Rosji. Czytamy w formule poświęcenia: „Poświęcamy i oddajemy Niepokalanemu Sercu w szczególny sposób wszystkie ludy Rosji, z mocną nadzieją, że dzięki potężnemu wstawiennictwu Maryi Dziewicy, niebawem szczęśliwie spełnią się pragnienia, które dzielimy wespół z wami i wszystkimi ludźmi dobrej woli, pragnienie prawdziwego pokoju, braterskiej zgody i wolności, która jest prawem wszystkich, a przede wszystkim Kościoła”. Wielkie polskie zawierzenie Kiedy pytamy o początek fatimskiej drogi zawierzenia w Polsce, musimy odwołać się do roku 1942 i aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi przez Piusa XII. Tam, jak w zarodku, ukryła się idea powtórzenia przez Polskę portugalskiego aktu zawierzenia. Skąd o tym wiemy? Dowiadujemy się o tym z życia dwóch wielkich pasterzy, wymienianych z szacunkiem przez Papieża Jana Pawła II. Ksiądz kardynał August Hlond i ks. kard. Adam Stefan Sapieha – bo o nich tu mowa – byli bardzo głęboko związani z Papieżem Piusem XII i mamy prawo przypuszczać, że nie tylko zapoznali się oni z treścią samemu aktu, ale że znane im były powody, jakimi kierował się ówczesny Ojciec Święty, kiedy w 1942 r. podejmował decyzję poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Możemy wskazać na liczne związki łączące poświęcenie Polski Niepokalanemu Sercu Maryi w 1946 r. z aktem Papieża Piusa XII, który 4 lata wcześniej Niepokalanemu Sercu Maryi poświęcił świat. Zwróćmy choćby uwagę na powtarzającą się w obu aktach formułę „Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu”, a także na fakt, że biskupi polscy wzywają opieki Matki Bożej nie tylko nad Polską, ale również nad Papieżem i Kościołem świętym. Akt mówił: „Otocz płaszczem opieki Papieża i Kościół święty… Wyjednaj mu… swobodę i skuteczne działanie. Powstrzymaj zalew bezbożnictwa”. Przeciwstawianie się „błędom Rosji” w Polsce Już w październiku 1945 r., niespełna 8 miesięcy po konferencji jałtańskiej (4-11 lutego 1945 r.), która zadecydowała o nowym podziale Europy i wpisała Polskę w strefę wpływów radzieckich, ks. kard. Hlond podjął wraz z pozostałymi biskupami decyzję o rozpoczęciu przygotowań do poświęcenia Narodu Niepokalanemu Sercu Maryi na Jasnej Górze. Decyzja o poświęceniu Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi zapadła na Jasnej Górze podczas plenarnej Konferencji Episkopatu Polski, która miała miejsce w dniach 3-4 października 1945 r., a więc w pierwszych miesiącach po zakończeniu działań wojennych i u progu życia Kościoła w zupełnie nowej dla niego sytuacji, bo w kraju rządzonym przez komunistów. Nie dziwi więc, że w oficjalnym komunikacie wydanym po zakończeniu obrad nie wspomniano ani słowem o podjętej decyzji powtórzenia na ziemiach polskich aktu Papieża Piusa XII z 1942 r. i dokonaniu poświęcenia, które miało powstrzymać rozszerzanie się „błędów Rosji”. By uniknąć otwartego konfliktu z władzami, wiadomość o planowanym poświęceniu przekazywano drogą osobistych kontaktów. Pierwsza oficjalna informacja o planowanym poświęceniu znalazła się w Liście Pasterskim Episkopatu na Wielki Post 1946 r., ogłoszonym pod znamiennym tytułem: „O panowanie Ducha Bożego w Polsce”. Czytamy w nim: „Nie postąpilibyśmy zgodnie z duchem naszych dziejów ani z ciążącym na nas długiem wdzięczności, gdybyśmy na progu nowych czasów nie odnowili przymierza Polski z Jej niebieską Królową, dla której naród ma odwieczną, serdeczną i rodzinną cześć. Po szwedzkim potopie ślubował Jej >>nową i gorącą służbę>Zwycięstwo, jeśli przyjdzie, przyjdzie ono przez Maryję<<. (…) Na przestrzeni kilkudziesięciu lat mego posługiwania pasterskiego w Polsce byłem świadkiem, w jaki sposób te słowa urzeczywistniały się". To "urzeczywistnianie się" potwierdził również Episkopat Polski, pisząc w liście pasterskim z okazji stulecia urodzin ks. kard. Hlonda: "Zwycięstwo, które nam ukazałeś, krzepiąc nas na duchu, przyszło. I przyszło w imię Matki Chrystusowej, której dochowaliśmy wierności, idąc za Nią ku Jej Synowi, który jest jedynym zbawieniem świata". Warto tu przytoczyć fragmenty wypowiedzi umierającego Prymasa. Późnym wieczorem ks. kard. Hlond skierował do zebranych słowa: „Nie traćcie nadziei. Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo, jeśli przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny”. I dodał: „Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie… Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa”. Wincenty Łaszewski Opublikowano: 2018-05-05 11:39:59+02:00 Dział: Historia Historia opublikowano: 2018-05-05 11:39:59+02:00 Józef Beck / autor: 5 maja 1939 roku minister spraw zagranicznych RP Józef Beck wygłosił w sejmie przemówienie, w którym odrzucił żądania Niemiec dotyczące włączenia Gdańska do III Rzeszy i przeprowadzenia przez terytorium Polski eksterytorialnych linii komunikacyjnych łączących Prusy Wschodnie z zachodnią częścią państwa niemieckiego. Oświadczenie Becka spotkało się z całkowitym poparciem społeczeństwa polskiego. W ocenie Krzysztofa Wyszkowskiego, współczesny świat powinien dziękować za postawę Polski. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor — podkreślił Józef Beck. 24 października 1938 r., mniej więcej miesiąc po zakończeniu konferencji w Monachium, minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop w rozmowie z ambasadorem polskim w Berlinie Józefem Lipskim przedstawił program „uporządkowania istniejących między obu krajami punktów spornych i ukoronowania rozpoczętego przez marszałka Piłsudskiego i Fuehrera dzieła zbliżenia”. Przedstawione przez stronę niemiecką żądania dotyczyły włączenia Gdańska do Rzeszy (z zagwarantowaniem polskich praw gospodarczych na terenie miasta), przeprowadzenia przez Pomorze eksterytorialnej linii kolejowej i autostrady oraz przystąpienia Polski do tzw. paktu antykominternowskiego. W zamian Berlin proponował gwarancję wspólnej granicy i przedłużenie na 25 lat paktu o nieagresji. 19 listopada ambasador Lipski, działając z polecenia ministra Becka, odrzucił niemiecki projekt, proponując zamiast niego zawarcie „bilateralnego układu polsko-niemieckiego gwarantującego egzystencję Wolnego Miasta Gdańska”, zastępującego kontrolę Ligi Narodów. W ciągu następnych miesięcy naciski Berlina na Warszawę stawały się coraz silniejsze. Na początku stycznia 1939 r. przebywający w Niemczech minister Beck przeprowadził rozmowy z Hitlerem i Ribbentropem, w czasie których ponownie zdecydowanie odrzucił niemieckie żądania. Po powrocie do Warszawy 8 stycznia spotkał się na Zamku Królewskim z prezydentem Ignacym Mościckim i marszałkiem Edwardem Śmigłym-Rydzem, ostrzegając ich o niepokojącej sytuacji, która może prowadzić do wojny. W „Ostatnim raporcie” Beck, pisząc o podjętych wówczas ustaleniach, stwierdzał: „W tym też okresie wyjaśnione zostało między nami: a) że jeśli Niemcy podtrzymywać będą nacisk w sprawach dla nich tak drugorzędnych jak Gdańsk i autostrada, to nie można mieć złudzeń, że grozi nam konflikt w wielkim stylu, a te obiekty są tylko pretekstem; b) wobec tego chwiejne stanowisko z naszej strony prowadziłoby nas w sposób nieunikniony na równię pochyłą kończącą się utratą niezależności i rolą wasala”. 21 marca 1939 r., tuż po ogłoszeniu przez Słowację secesji oraz zajęciu Czech i Moraw przez Wehrmacht, minister Ribbentrop w sposób stanowczy ponowił wobec ambasadora Lipskiego dotychczasowe żądania. Udzielona pięć dni później odpowiedź strony polskiej była odmowna. 28 kwietnia 1939 r. przemawiając w Reichstagu Adolf Hitler wypowiedział podpisany w 1934 r. polsko-niemiecki pakt o nieagresji, stwierdzając, że zawarte przez Polskę i Wielką Brytanię zobowiązania gwarancyjne są z nim sprzeczne. 5 maja 1939 r., w odpowiedzi na wystąpienie Hitlera, minister Józef Beck w przemówieniu wygłoszonym na posiedzeniu plenarnym Sejmu stwierdził: Układ polsko-niemiecki z 1934 r. był układem o wzajemnym szacunku i dobrym sąsiedztwie, i jako taki wniósł pozytywną wartość do życia naszego państwa, do życia Niemiec i do życia całej Europy. Z chwilą jednak, kiedy ujawniły się tendencje, ażeby interpretować go bądź to jako ograniczenie swobody naszej polityki, bądź to jako motyw do żądania od nas jednostronnych, a niezgodnych z naszymi żywotnymi interesami koncesji stracił swój prawdziwy charakter. Odnosząc się do faktu, że Rzesza Niemiecka uznała porozumienie zawarte przez Polskę z Wielką Brytanią za zerwanie układu z 1934 r., minister Beck mówił: Dla najprościej rozumującego człowieka jest jasne, że nie charakter, cel i ramy układu polsko-angielskiego decydowały, tylko sam fakt, że taki układ został zawarty. A to znów jest ważne dla oceny intencji polityki Rzeszy, bo jeśli wbrew poprzednim oświadczeniom Rząd Rzeszy interpretował deklarację o nieagresji, zawartą z Polską w 1934 r., jako chęć izolacji Polski i uniemożliwienia naszemu państwu normalnej, przyjaznej współpracy z państwami zachodnimi - to interpretację taką odrzucilibyśmy zawsze sami. Przechodząc do kwestii niemieckich żądań stwierdzał: Z chwilą, kiedy po tylokrotnych wypowiedzeniach się niemieckich mężów stanu, którzy respektowali nasze stanowisko i wyrażali opinie, że +to prowincjonalne miasto nie będzie przedmiotem sporu między Polską a Niemcami+, słyszę żądanie aneksji Gdańska do Rzeszy, z chwilą, kiedy na naszą propozycję, złożoną dnia 26 marca, wspólnego gwarantowania istnienia i praw Wolnego Miasta nie otrzymuję odpowiedzi, a natomiast dowiaduję się następnie, że została ona uznana za odrzucenie rokowań - to muszę sobie postawić pytanie, o co właściwie chodzi? Czy o swobodę ludności niemieckiej w Gdańsku, która nie jest zagrożona, czy o sprawy prestiżowe - czy też o odepchnięcie Polski od Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da! Swoje wystąpienie minister Beck zakończył słowami: Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor. wkt/ Publikacja dostępna na stronie: Jak napisał Patrick Geryl: "Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu".Koniec świata 2012:Wierząc przepowiedniom Nostradamusa i Baby Vangi początek zagłady nastąpi 10 listopada bieżącego roku. Wtedy to rzekomo rozpocznie się III wojna światowa. W trakcie jej trwania zostanie użyta broń chemiczna i biologiczna, która zniszczy część ludzkości. Vanga tak mówiła o wojnie: "Wszędzie będą się toczyć walki. Narody zaczną się kotłować jak w glinianym dzbanie, wielu ludzi zginie...!" Wojna ta ma być jeszcze straszniejsza i bardziej tragiczna w skutki niż dwie dojdzie do przebiegunowienia Ziemi. Tą teorię i i towarzyszące jej procesy opisał w swojej książce "Proroctwo Oriona na rok 2012" Patrick Geryl. Kiedy do tego dojdzie, Ziemia zwolni obrót, a następnie zmieni bieg. Pole magnetyczne Ziemi zaczynie krążyć w odwrotnym kierunku, co spowoduje, że bieguny zamienią się miejscami. Standardowy kierunek poruszania się globu to z zachodu na wschód. Proces ten będzie trwać krócej niż 24 godziny. Towarzyszyć temu będą fale, o wielkiej sile, które zniszczą wszystko co napotkają na swojej obliczeń Majów wynika, że ziemska zagłada ma nastąpić 21-22 grudnia 2012 roku. Spowoduje to wielkie zniszczenia, kataklizmy, śmierć ludzi. Całe kontynenty przestaną istnieć. Później sytuacja pomału będzie się normować, jednak klimat ziemski bardzo się zmieni. "(...)Będzie to kolosalny kataklizm. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie ! To wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Całe kontynenty przestaną istnieć. Miliardy ludzi zginą. Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu" - pisze w swojej książce Geryl. Miliony ludzi zginął, a Ci którzy przeżyją, będą musieli zaczynać budować wszystko od w ten scenariusz aspekt religijny, należy dodać, że Polska najmniej ucierpi w sądnym dniu. Nasz kraj zostanie oszczędzony przez Boga i otoczony opieką Maryi. Wierzyć przepowiedniom dotyczącym kraju, stanie się ona najpotężniejszym mocarstwem europejskim i "będą jej kłaniać się narody Europy."Kardynał August Hlond, salezjanin, kardynał, arcybiskup metropolita gnieźnieński, poznański, warszawski w swoich notatkach napisał tak: "Jedyną broń, dzięki której Polska odniesie zwycięstwo - jest różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej". Z kolei ojciec Klimuszko, kapłan, franciszkanin, jasnowidz o losach Polski napisał tak: "Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie, zostanie tak uhonorowana wysoko, jak żaden kraj w Europie. (...) Polsce będą się kłaniać narody Europy. (...) Do nas będą przyjeżdżać inni, aby żyć tutaj i szczycić się tym. (...) Niech Polacy z całego świata wracają nad Wisłę. Tu się im nic nie stanie".Przepowiednia licheńska, w której słowa Mikołajowi Sikatce przekazała Maryja mówi tak: "Ku zdumieniu wszystkich narodów świata - z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości. Wtedy poruszą się wszystkie serca radością, jakiej nie było przez tysiąc lat. Jeśli naród polski się poprawi, będzie pocieszony, ocalony i wywyższony".Przepowiednie o końcu świata należy traktować z przymrużeniem oka. Tylu ilu wizjonerów, tyle przepowiedni. Nie musimy w nie wierzyć, ale mogą okazać się ciekawą lekturą. Przepowiednia z Valdres odnosi się do III wojny światowej. Autorką przepowiedni jest anonimowa 90-letnia Norweżka, która podyktowała jej treść pastorowi Emanuelowi Minosowi. III wojna światowa ma być krótka, ale doprowadzi do upadku bogate kraje, ich mieszkańców przemieniając w emigrantów. W 1968 r. pewna staruszka – mieszkanka regionu Valdres w południowej części Norwegii, doznała mistycznej wizji, w trakcie której zobaczyła, jak będzie wyglądać III wojna światowa. Dwie poprzednie to przy niej mrzonka – wspominała, dodając, że konflikt dotknie najbogatsze i najbardziej uprzemysłowione kraje. Choć wojna nie będzie długa sprawi, że wiele rejonów przestanie nadawać się do życia z powodu zatrucia środowiska – mówiła jasnowidzka zapowiadając, że wydarzy się to niedługo po tym, jak Skandynawię zaleje fala imigrantów z "biednych krajów". Wojna będzie krótka, ale niszczycielska Valdres to urokliwy region w Południowej Norwegii, którego walory przyrodnicze ściągają tam wielu turystów. W latach 60. ub. wieku posługę pełnił tam pastor Emanuel Tollefsen-Minos (1925-2004), do którego pewnego razu zgłosiła się 90-latka twierdząca, że nękają ją wizje III wojny światowej. Zdumiony duchowny zanotował jej słowa, przyrzekając kobiecie, że rozpowszechni jej przestrogę dla ludzkości. "Widziałam to wszystko na własne oczy. Zobaczyłam świat jako kulę, widziałam też Europę – naród po narodzie. Zobaczyłam Skandynawię i Norwegię" – wspominała staruszka, dodając, że III wojna będzie największą katastrofą w dziejach. Co najgorsze, nie będą jej zapowiadać żadne kryzysy polityczne. "Nim się rozpęta, w stosunkach między narodami dojdzie do niespotykanego dotąd odprężenia. Między mocarstwami zapanuje pokój, zarówno na Zachodzie, jak i Wschodzie" – mówiła. Dobrobyt i złudne poczucie życia w bezpieczeństwie sprawią, że ludzie oddalą się od religii: "Świątynie opustoszeją" – relacjonowała. Domy Boże będą zamieniane na miejsca rozrywki. Zmianie ulegnie też system wartości: "Ludzie będą żyli jak mąż i żona, mimo że będą bez ślubu. (…) Niewierność małżeńska stanie się powszechna i akceptowana. Telewizję wypełnią treści nakłaniające do mordowania i niszczenia. Na ulicach przestanie być bezpiecznie". Jedną z oznak świadczących o zbliżaniu się III wojny ma być fala imigracji do krajów skandynawskich: "Ludzie z biednych państw zaczną przybywać do Europy. Przybędą też do Skandynawii i Norwegii" – mówiła jasnowidzka, dodając, że obecność migrantów doprowadzi do napięć i niepokojów społecznych. "Ja już tego nie zobaczę, ale wy tak!" – wyznała duchownemu ze łzami w oczach. Co ciekawe, sam Tollefsen-Minos również był imigrantem. Jego ojciec był Grekiem, matka Egipcjanką. W dzieciństwie przyszły pastor został adoptowany przez norweskie małżeństwo. W dorosłym życiu, jako działacz środowisk zielonoświątkowych i znany teolog, przywiązywał dużą wagę do proroctw i daru jasnowidzenia, jaki jego zdaniem pochodzi od Ducha Św. Przepowiedni z Valdres nie ujawnił jednak od razu. Jej zapis odnalazł w swoich notatkach 25 lat po spotkaniu ze staruszką i opublikował ją dopiero pod koniec lat 90. Leciwa jasnowidząca wyjawiła mu również, że III wojna światowa wywoła niewyobrażalne zniszczenia. W porównaniu z nią dwa poprzednie ogólnoświatowe konflikty będą wydawać się "dziecięcą igraszką". Wszystko z powodu broni jądrowej, jaka doprowadzi do skażenia gleby i środowiska. Powietrze nie będzie nadawało się do oddychania i zabraknie wody pitnej. Najbardziej ucierpią bogate kraje jak USA, Australia czy Japonia. Żywność w postapokaliptycznym świecie będzie uprawiać się na skrawkach nieskażonej ziemi, a garstka mieszkańców Zachodu, którzy pozostaną przy życiu wyemigruje do biednych krajów, gdzie nie będą jednak mile widziani. O czymś podobnym mówiło wielu jasnowidzów Podobne wizje na temat III wojny światowej miało wielu europejskich jasnowidzów. Norweski ekstrasens rybak Anton Johansonn (1858-1909), który słynął z przewidywania przyszłości miał powiedzieć, że konflikt zacznie się od inwazji Rosji na Turcję i Persję. Nie znał jednak jego dokładnej daty. "Niemcy zostaną zaatakowane od wschodu. Dojdzie tam do wojny domowej, a Niemiec będzie walczył przeciwko Niemcowi. Rosja uderzy na Stany Zjednoczone, a te nie będą mogły wspomóc walczącej Europy. Nowa broń spowoduje w Ameryce huragany i zniszczone zostaną największe tamtejsze miasta" – głosi jedno z proroctw Johanssona. Współczesny mu serbski wizjoner Mitar Tarabić (1829-99) – niepiśmienny chłop ze wsi Kremna, miał słyszeć w głowie głosy mówiące mu o losach jego narodu i świata. Wynikało z nich, że w III wojnie światowej kluczową rolę odegrają siły powietrzne oraz naukowcy: "Wymyślą dziwaczne kule armatnie, których wybuch nie będzie zabijać, tylko rzucać zaklęcie na wszystko, co żywe" – przepowiadał. Zdaniem Tarabića finalny konflikt ogarnie większość globu: "Tylko jeden kraj na krańcu świata – otoczony morzami i wielki jak nasza Europa, będzie żył w pokoju i bez kłopotów. Ani w nim, ani ponad nim nie wybuchnie nawet pocisk. Ci, którzy uciekną i skryją się w górach z trzema krzyżami, znajdą w nich schronienie i będą ocaleni, by żyć dalej w obfitości, szczęściu i miłości. Bo więcej już wojen nie będzie" – mówił. O futurystycznych śmiercionośnych broniach wspominał także bawarski profeta Matthias Stormberger (1753-?) – postać na wpół mityczna, z zawodu węglarz, przepowiadający: "Dwie albo trzy dekady po pierwszej wojnie nastanie druga, cięższa. Prawie wszystkie narody będą w niej uczestniczyć. Miliony ludzi umrą, mimo że nie będą żołnierzami. (…) Po drugiej wielkiej wojnie przyjdzie trzecia. Broń będzie wtedy już zupełnie inna. Jednego dnia umrze więcej ludzi niż w obu poprzednich wojnach". Inny niemiecki ekstrasens Alois Irlmaier (1894-1959) niczym Krzysztof Jackowski wspierał policję w rozwiązywaniu spraw kryminalnych, a po 1945 r. pomagał szukać zaginionych w wojennej zawierusze. Jasnowidz twierdził, że przez umysł przelatują mu "kadry" z obrazami przyszłości, w tym te dotyczące III wojny. Ma ona wybuchnąć nagle, a poprzedzi ją wyjątkowo urodzajny rok. Z datą jej początku mają wiązać się dwie cyfry – 8 i 9. Irlmaier twierdził, że zagłada rozpocznie się na wschodzie: "Wiatr nawiewa od wschodu śmiercionośną chmurę. Nagle wschodnie armie upadają. Rzucają wszystko i uciekają na północ, skąd już nie wracają. Wszystko będzie miało swój finał nad Renem. Będzie wielu zabitych, tysiące sczerniałych ciał. W Rosji wybuchnie nowa rewolucja i wojna domowa. Trupów będzie tyle, że będą sprzątać je z ulic. Widzę czerwoną masę i żółte twarze, wielkie rozruchy, przerażającą masakrę i rabunek. Śpiewają jakąś wschodnią pieśń i palą świece przed obrazem Maryi" – mówił o żołnierzach mających zaatakować Europę. W Polsce najbardziej znane przepowiednie o III wojnie światowej wygłosił o. Andrzej Czesław Klimuszko (1905-80), który mówił o niej bardzo niechętnie. Słynny jasnowidz-franciszkanin ostrzegał, że "wkroczyliśmy w pierwszą fazę początku końca naszej cywilizacji". Dodawał, że widzi wielki wybuch na Atlantyku wywołujący falę, jaka zaleje Zachodnią Europę. Co ciekawe, podobnie jak jasnowidzka z Valdres, Klimuszko odnosił się do napływu imigrantów: "Widziałem żołnierzy przeprawiających się przez morze na takich małych okrągłych stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy. Widziałem domy walące się i włoskie dzieci, które płakały. To wyglądało jak atak niewiernych na Europę. Wydaje mi się, że jakaś wielka tragedia spotka Włochy" – powiedział, dodając, że gdyby miał wskazać kraj najdogodniejszy do przeczekania dziejowej zawieruchy, wybrałby Polskę.

przepowiednie maryi o losach polski